THINKTANK MINDSHIFT 30L – Opinia Pawła Leśniaka

THINKTANK MINDSHIFT 30L – Opinia Pawła Leśniaka

TEST ?

Chwilę zajęło mi pozbieranie myśli, bo ani pogoda ani okoliczności wiadomo jakie nie sprzyjały do wyjść, sesji itd. więc…

Nie lubię testów …. bo co to znaczy test?  

Używając rzecz, a na horyzoncie mając perspektywę napisania czegoś o tejże, można co najwyżej wyrazić opinię… ale wiadomo jak to z opiniami – każdy ma swoją.

Chce zawrzeć tutaj jak najwięcej subiektywnych odczuć a jeśli komuś się one przydadzą i pomogą podjąć decyzję o ewentualnym zakupie (polecam sklep FOTO-TECHNIKA) no to będzie mi bardzo miło i poczuje się choć trochę spełniony.


WYKONANIE I BEZPIECZEŃSTWO

Pisze poniższe słowa bardziej z perspektywy fotografa ślubnego, który potrzebuje plecaka do bezpiecznego noszenia sprzętu na ślubie. Podkreślam tu słowo „noszenia”. 

Tu według opisu na stronie producenta, materiały najwyższej jakości: nieprzemakalne mocne nylony, jakieś wkładki „balistyczne”….zwał jak zwał – nie widać tego bo umówmy się, że mało kto się zna na materiałach, ale wygląda na to, że jest dobrze.


USER EXPERIENCE – CZYLI FAJNIE JEST, CZY NIE FAJNIE ?

Miałem różne plecaki. Jeden z lepszym, drugi z gorszym dostępem do zawartości, np. panel boczny czy tez „od góry” – przyznam się bez bicia, nie używałem tego sposobu sięgania po sprzęt ani raz. W innym trzeba było plecak ściągnąć, żeby otworzyć klapę od strony pleców, co wydaje się dosyć bezpiecznie, ponieważ nie ma dostępu od zewnątrz (czyt. dla osób o „lepkich” rękach) aczkolwiek mi osobiście bardzo przeszkadzały szelki plecaka, które czasem blokowały szybki dostęp do suwaka… Czy to złe rozwiązania? Pewnie nie i z sukcesem używałem, natomiast w thinktanku jest najprościej jak się da – czyli otwieramy dużą klapę na tylnej ścianie plecaka i mamy dostęp do wszystkiego – w warunkach, w których pracuję, takie rozwiązanie sprawdza się najlepiej. Długie lata używałem wielkiej torby, gdzie nawet kilku kolegów z branży porównywało mnie z tą torbą do człowieka o smagłej cerze sprzedającego wiertarki pod supermarketem ;P. Dostęp do sprzętu i sposób otwierania jej  był w sumie podobny – po prostu kładę plecak na płasko otwieram i mam wszystko co mi potrzeba i nic mi w tym nie przeszkadza (np. wspomniane szelki) Oczywiście „w biegu” wyciągać coś z niego byłoby lekkim problemem, ale ja traktuje ten plecak jako „magazyn”, a do rzeczy podręcznych służy mi pouch przy pasku, który do tego nadaje się znakomicie. Trzymam w nim takie rzeczy jak: dekielki, zapasowe akumulatory, a co najważniejsze – karty pamięci – tak, te zawsze staram się mieć przy sobie, bo jakoś czuje się bezpieczniej, wiedząc że cenny materiał mam w zasięgu ręki … mojej ;), niż trzymanie ich w plecaku, który nieraz zostawiamy i nie zawsze mamy na niego oko – a jak wiadomo materiału nie odzyskamy ani nie kupimy nowego.


MOŻLIWOŚCI KONFIGURACJI

A jest ich tyle, jeśli chodzi o środek i wszelkie  przekładki, rzepki itd., że ciężko cokolwiek doradzić – każdy musi ustawić pod siebie. Ja pragnę wspomnieć o tym, że tu przekładki z rzepkami są swietnie sztywne na tyle, że się je po prostu w łatwy i przyjemny sposób przyczepia, odczepia, ustawia. W innych wcześniejszych plecakach, które używałem, było z tym różnie. Były albo za miękkie albo trzymały słabiej – oczywiście bez tragedii, bo tu też nie ma co demonizować, ALEEE tutaj jest odczuwalnie lepiej. Trzymają mocno… oj mocno – konkretnie! I to kolejny plus. 


ILE MOŻNA TU UPCHNĄĆ ? 

Ktoś powie, że jest duży – no jest :D, ale jak w życiu do wielkości też podchodzimy różnie ;P. Ten to akurat wersja 30L, więc uspokajam jak komuś mało to jest większy (40L)… i mniejszy (25L).

W przypadku mojej „zawartości” mieszczą się trzy korpusy (Canon R6 z zapiętym 35L w wersji pierwszej, Sony A9 z zapiętym Samyangiem 85mm  oraz Leica Q – tam jak wiadomo „zapięty” na zawsze (cudowny) Summilux 28mm.

Poza tym Zeiss  Distagon 35mm,  Samyang 45mm,  Voigtlander 40 oraz uwielbiany przez wielu Carl Zeiss Planar 50mm 1.4 C/Y, dojdzie za kilka dni nifty fifty Canon 50mm 1.8 RF, on miejsca nie zajmuje praktycznie wcale. Pudełko (niemałe) na karty, zestaw do czyszczenia matrycy, a w siatkowych przegrodach, w klapie, akumulatory do wszystkich wyżej wymienionych korpusów w ilości 5 oraz kilka mniejszych, mniej istotnych dla całego opisu akcesoriów.

Myślę, że to całkiem dużo i zostało jeszcze sporo miejsca na więcej. Wolę komfortowo pomieścić sprzęt niż upychać na siłę, a później pisać „to sony to się tak obciera od samego patrzenia” … oh wait! To akurat prawda” ;P 

Laptop?  Producent pisze że mieści się „do 15’’ ” … niby tak… w moim odczuciu jednak 15 calowy MacBook Pro „wchodzi”… jednak z lekkim oporem (może to wina nakładki którą na nim mam, ale ona jest bardzo cienka więc do wymiarów laptopa dodaje raczej niewiele.

Druga sprawa – jest to kieszeń zewnętrzna i chyba trochę jednak narażona na ewentualne uderzenia, zwłaszcza w dolnej części nie mamy żadnego zabezpieczenia… hmm no nie wiem… da się, ale trzeba uważać 🙂 więc chyba tutaj jest kluczowe słowo „do” … mniejsze śmiało a „piętnastka” z uwagą ;).

Tak wygląda to u mnie:


DODATKI, SZMERY BAJERY

Dwie boczne kieszenie np. na butelki z wodą, górna mniejsza kieszeń zapinana na zamek oraz jeszcze jedna od frontu, przylegająca do miejsca na wspomnianego laptopa… no jest miejsce, żeby schować wiele rzeczy.

Uchwyt na gorze i z boku jak walizka. Super sprawa, bardzo pomocna przy przenoszeniu.

Dodatkowo pokrowiec przeciwdeszczowy – osobiście zawsze wyciągam go i zostawiam w domu, bo nigdy nie zdażyło mi się abym go potrzebował,  aczkolwiek taki pokrowiec może mieć zastosowanie podczas górskich fotograficznych wycieczek, jak nie na plecak… to chociażby można go sobie założyć na głowę podczas deszczu… bo jak wiadomo – w górach to nigdy nie wiadomo ;). 

Bukłak? Ponoć można, ja nie używam .. i raczej nie będę używał, ale faktycznie jak powyżej – na wyprawę fotograficzną w góry – super przydatne. Znajduje się na niego miejsce po prawej stronie plecaka, gdzie mamy do dyspozycji dużą kieszeń na zamek – ja wykorzystuje ją do innych celów np. do magazynowania dużego pudełka z kartami pamięci oraz zestawu do czyszczenia optyki i matrycy. Jest na prawdę pojemna. Można tam upchnąć bardzo wiele 🙂 

Statyw. Nie posiadam, nie potrzebuje do swojego stylu fotografii, ale widzę, że się da i to chyba bardzo skutecznie, komfortowo i sprawnie i to z trzech stron! Na plecaku znajdziemy bardzo dużo bezpiecznych mocowań, paseczków gumek, klamer  itd .

Szelki są superkomfortowe. Wykonane z bardzo miękkiej i wygodnej pianki. Możemy je ustawić pod siebie i co bardzo ciekawe – spotykam się z tym pierwszy raz – możemy wyregulować sobie długość…pleców? Nie wiem czy mogę to tak nazwać, ale szelki przymocowane są do schowanej i trzymającej się na bardzo mocnych rzepach velcro, wysuwanej „platformie”, którą odczepiając, możemy przesuwać w górę i w dół w zależności od naszego wzrostu – świetne rozwiązanie! Na samych szelkach znajdziemy gumowe taśmy, pozwalające na zaczepienie różnych akcesoriów. Znajduje się tam klamra piersiowa, którą również możemy przesuwać w górę i w dół, dopasowując tak, żeby było wygodnie. Na samym dole znajdziemy pas biodrowy, za którym osobiście nie przepadam i nieczęsto używam, ale faktycznie w sytuacji jakiegoś dłuższego podejścia pod górkę, np. na zdjęcia plenerowe, może się okazać bardzo wygodny. Szkoda że nie ma opcji odpięcia go od plecaka – wtedy byłoby idealnie.


ON STOI !

Ale przewrotnie zacznę od koloru – w internecie na zdjęciach… no cóż… kontrowersyjnie – sam miałem obawy, ale „na żywo” przekonałem się całkowicie :). Bardzo mi się podoba. W przypadku kolorów o gustach się nie dyskutuje.

Jeden lubi zielony a drugi jak mu stoi… no właśnie on STOI – ponoć w podstawie znajduje się kewlarowa wszywka, co daje jeszcze większe poczucie bezpieczeństwa. 

Może mialem po prostu mało plecaków fotograficznych w życiu (szybko licząc trzy), ale ŻADEN absolutnie nie stał. Kurcze jakie to fajne – no plusik dla mnie mocny!



WYGLADAM JAK TURYSTA

…a nie fotograf – i to jest super!

Wiadomo, że w naszych plecakach nieraz wartości sprzętu sięgają dobrej fury, no może nie z salonu…ale jednak fury. No powiedzmy takiej z 2015 roku więc fajnie jeśli nie specjalnie zwracamy na sobie uwagę potencjalnie chętnych na zabranie nam tej „fury”.

Cena… cóż, tanio nie jest, bo około 1100 zł za wersję 30L (40L ok 1300 ), ale… patrz wyżej… fura, drogi sprzęt, te sprawy… chyba nie chcemy trzymać rzeczy, którymi zarabiamy na życie w worku po ziemniakach, co? 😉

Poza tym co napisałem wyżej, myślę, a nawet jestem pewien, że to plecak przeznaczony bardziej na fotograficzne wędrówki górskie – i uwaga tutaj hint – przez to jest po prostu mega wygodny 😉

100% wart swojej ceny. Plecak zostaje ze mną!


NAJLEPSZY PLECAK DLA FOTOGRAFA ŚLUBNEGO ?

Pewnie nie. Nie zaryzykowałbym takiego stwierdzenia, ale pewnym jest, że mój sprzęt czuje się w nim na pewno bezpiecznie.

Z pewnością są lepsze, droższe, tańsze – wszystko zależy od potrzeb. Na dzień dzisiejszy dla mnie to strzał w dziesiątkę. Jesteśmy wszyscy (fotografowie ślubni) przed sezonem – to stwarza dla niego idealne pole, żeby pokazać czy się sprawdza, czy nie. 

Jeśli ktoś ciekawy proszę piszcie, postaram się odpowiedzieć 🙂 

Dziękuję ekipie z firmy Foto-Technika i sklepowi f43.pl za udostępnienie tego produktu.

Źródło: https://pawellesniak.com/thinktank-mindshift-30l

Language