Shimoda Action X30 – test Jarosława Klamki

Shimoda Action X30 – test Jarosława Klamki

Od dłuższego czasu poszukiwałem rozwiązania do przewożenia sprzętu fotograficznego na rowerze. Zwykle poprzestawałem na kompaktowym aparacie przewożonym w nerce, lub zestawie, bezlusterkowiec z jednym obiektywem w torbie typu sling. O zabraniu teleobiektywu czy statywu na rower nie było mowy.

Przez kilka miesięcy oglądałem i przymierzałem różne plecaki. Wymagania były dość duże. Ponieważ jeżdżę dość szybko i po nierównym terenie, potrzebowałem plecaka z bardzo dobrym systemem nośnym, takiego, który bardzo mocno trzyma się pleców a jednocześnie nie ogranicza swobody ruchów. Kolejnym wymaganiem była odporna i łatwa w czyszczeniu tkanina, podczas jazdy w terenie plecak jest narażony na kurz, błoto, deszcz, otarcia. Chciałem też, żeby plecak mógł przetrwać ewentualne upadki. Oprócz miejsca na sprzęt fotograficzny, potrzebowałem przestrzeni na dodatkowe rzeczy, takie jak ubrania, zapasowe dętki, kilka najpotrzebniejszych narzędzi, butelkę z wodą lub termos.

Ostatecznie wybór padł na Shimoda Action X30. Przez ostatnie tygodnie przejechałem z tym plecakiem ponad 500 kilometrów i już mogę podzielić się wrażeniami z użytkowania.

System nośny w Action X30 sprawdza się znakomicie. Plecak dobrze trzyma się pleców w czasie szybkiej jazdy w terenie, szelki są bardzo wygodne i nie ograniczają swobody ruchów, nawet przy dolnym chwycie na kierownicy typu drop-bar. 3-stopniowa regulacja wysokości zaczepu szelek umożliwia dostosowanie plecaka do wzrostu. Plecak jest bardzo wygodny nawet przy dużym obciążeniu.

Mimo, że wybrałem najmniejszy model z serii Action X, jestem bardzo pozytywnie zaskoczony pojemnością plecaka. Wkład na sprzęt foto bez porblemu pomieścił aparat X-Pro3 z obiektywem XF 100-400mm, 2 niewielkie szkła stałoogniskowe, aparat Fujifilm X100V. Po spakowaniu takiego zestawu zostało jeszcze miejsce na 2 małe stałki. W jednej z bocznych kieszeni plecaka zmieściłem zapasowe akumulatory, ładowarkę i power-bank. W sezonie jesienno-zimowym, przy zmiennych waarunkach pogodowych, bardzo przydatne jest miejsce na dodatkową odzież. Górna komora plecaka bez problemu pomieściła bluzę, kurtkę przeciwdeszczową, zestaw niezbędnych narzędzi i zapasowe dętki. Zapas miejsca był na tyle duży, że spakowanie się na 2-3 dniową wyprawę nie stanowiłoby problemu. Bardzo wygodnym rozwiązaniem są kieszonki na szelkach – w jednej z nich miałem kamerkę Insta360, większe służyła za schowek na okulary. Znakomitym rozwiązanie, niespotykanym w innych plecakah fotograficznych jest możlowość przypięcia kasku rowerowego.

Dostęp do aparatu z boku plecaka jest bardzo wygodny – wyjęcie aparatu z dużym teleobiektywem XF 100-400mm zajmuje dosłownie 3 sekundy. Troche mniej wygodny jest dostęp do całej komory z tyłu plecaka- żeby go nie zdejmować ściągałem tylko szelki i obracałem go na zapiętym pasie biodrowym. Niestety zapięty pas ogranicza trochę pełny dostęp do komory z wkładem na sprzęt, jednak można się do tego przyzwyczaić i wymiana obiektywu w takiej pozycji nie stanowiła większego problemu.

Jakość tkaniny, z której wykonany jest plecak Shimoda Action X30 nie budzi zastrzeżeń. Po kilku tygodniach intensywnego użytkowania nie widać żadnych śladów zużycia. Plecak jest bardzo łatwy w czyszczeniu, kilka razy był mocno zabrudzony błotem i wszystko udało się wyczyścić wodą. Tkanina jest także odporna na otarcia i uszkodzenia mechaniczne. Użycie opcjonalnego pokrowca przeciwdeszczowego konieczne jest tylko w ekstremalnych warunkach pogodowych, bez pokrowca plecak wytrzymał ponad godzinę jazdy w deszczu.

Reasumując, Shimoda Action X30 jest bardzo dobrym rozwiązaniem, gdy potrzebujemy zabrać większą ilość sprzętu na rower.

Jedyne zastrzeżenia jakie mam, to kwestia wentylacji pleców i dostępu do głównej komory z zapiętym pasem biodrowym, jednak nie są to wady bardzo uciążliwe i przy tej konstrukcji plecaka nie dało się tego uniknąć.

W skali od 1 do 10 daję w pełni zasłużoną dychę 🙂