Obiektywy Viltrox Cine (23mm, 33mm, 56mm) – recenzuje Emjot studio

Obiektywy Viltrox Cine (23mm, 33mm, 56mm) – recenzuje Emjot studio

Jeśli czytaliście wcześniej opis tej serii szkieł, to z jednym zdaniem z tego opisu można zgodzić się od razu po wyjęciu obiektywu z pudełka – ba, nawet przed jego otwarciem. Wykonane są bardzo solidnie, są ciężkie – metalowe. Od początku swojej przygody z APS-C Sony’ego pracuję głównie na Sigmach 30mm oraz 16mm (które wydaje mi się, że dla sporej części użytkowników serii a6xxx stały się standardowymi, podstawowymi obiektywami) oraz 18-105 f/4. Biorąc Viltroxy do ręki, która jest przyzwyczajona do ww. obiektywów, sprawiają wrażenie dosłownie pancernych.

Dla porównania, na tej samej wadze Sigma 30mm 1.4 wykazała 263g.

Przez kilka pierwszych dni myślałem, że dekielki utrzymywane są delikatnym magnesem. Po przyjrzeniu się dokładniej, wysnułem wniosek, że jest to jednak cienki pasek materiału, który po prostu dociska do obudowy obiektywu. W każdym razie – bez żadnych zatrzasków. Jest to wygodne, szybkie rozwiązanie, jeśli chcemy bezpiecznie odłożyć obiektyw do torby/plecaka, ale pieszej podróży z tak “zadeklowanym” obiektywem, wpiętym w body lub w mocowaniu na pasku bym się nie podjął – wystarczy kilka razy machnąć obiektywem w dłoni, aby dekielek się zsunął.

Praca z pierścieniem ostrości – odkąd pracuję na aparatach, ręczne ustawianie ostrości nie było jeszcze tak łatwe. Pierścień ma przyjemny, solidny opór i na tyle mały zakres obrotu, że byłem w stanie filmując z ręki przekręcić go kciukiem o jakieś 80%. Walczyłem kilkukrotnie o cały zakres, jednak nie było to ani łatwe, ani tak naprawdę niezbędne podczas pracy.

Miałem też wrażenie, że peaking w aparacie (a6500) jest z tymi obiektywami dokładniejszy, niż z Sigmą 30mm czy Canonem 50mm 1.4 i nie “wylewa” się na mniej ostre obszary. Odruchowo ciągle upewniałem się zoomem ale czułem, że mogłem zaufać samemu peakingowi.

To na czym się wielokrotnie przyłapałem to zły sposób trzymania obiektywu. Lewą ręką przyzwyczaiłem się do trzymania obiektywu w taki sposób, że nieświadomie przekręcałem pierścień przysłony. Aparat nie pokazuje jej wartości, więc musiałem co jakiś czas zerkać na podziałkę.

Szkła Viltroxa nie uchroniły się od aberracji chromatycznej. Dla porównania w dwóch przypadkach zestawiłem te same kadry z Viltroxa 33mm i Sigmy 30mm ale moim zdaniem ciężko tu wyłonić jednoznacznie zwycięzcę. W niektórych elementach lepiej wygląda jedno, a w innych drugie szkło.

Czego spodziewać się, filmując pod światło? W moim odczuciu są to dość przyjemne flary, na mój gust i do moich zastosowań bez zastrzeżeń.

Jeśli ktoś lubuje się w mocnych zbliżeniach drobnych przedmiotów, jak np. biżuterii, warto zwrócić uwagę na odległość ostrzenia – np. W Viltroxie 33mm jest to 40 cm, natomiast w Sigmie 30mm – 30cm. Wydaje się to niewiele, ale przy takich ujęciach różnica w kadrach jest dość zauważalna.

Ogólna ocena? Oczywiście na duży plus. Szkła solidne, szybko i celnie się nimi ostrzy.  Gdyby mój aktualny styl pracy na reportażach nie gryzł się z 100% manualnym ostrzeniem, sięgnąłbym przynajmniej po 2 szkła z tego zestawu. Na ten moment jestem prawie pewny, że na przyszły sezon zaopatrzę się w Viltroxa 56mm. Po tygodniu od odesłania go, zacząłem za nim tęsknić.

Źródło:

https://www.facebook.com/emjotstudio

Language