Leofoto LM-324CL – recenzuje Jędrzej Sokołowski

Leofoto LM-324CL – recenzuje Jędrzej Sokołowski

Statyw bywa podparciem zarówno dla aparatu, jak i dla samego fotografa, po wielogodzinnej sesji nieraz zdarzyło mi się o niego oprzeć. Statyw bywa też manifestem obecności fotografującego, wyraża chęć ujawnienia swoich zamiarów. Podczas realizacji projektów dokumentalnych czasem świadomie korzystałem z analogowego aparatu wielkoformatowego, który ustawiony na statywie przyciągał uwagę ulicznych przechodniów i stawał się pretekstem do rozmowy, ułatwiając np. nawiązanie kontaktu z osobami, którym chciałem zrobić portrety. Fotografując ze statywu, stajemy się widoczni dla otoczenia, nie możemy szybko schować aparatu, zrobić zdjęcia z ukrycia. Ze statywem trudniej się też ucieka…

Statyw jest dla mnie bardzo ważnym elementem fotograficznego ekwipunku. Od lat korzystam z różnych karbonowych modeli Gitzo w połączeniu z głowicami i akcesoriami Arca Swiss, Really Right Stuff i Sunwayfoto. Byłem ciekaw, jak na ich tle wypadną produkty wchodzącej na polski rynek chińskiej marki Leofoto. Po pozytywnych doświadczeniach z lekkim, małym i poręcznym modelem LQ-284C, z chęcią i ciekawością sięgnąłem po najwyższy dostępny trójnóg Leofoto, czyli LM-324CL. Wybrałem ten model nie dlatego, że chcę robić zdjęcia z wysokiego punktu widzenia – ale o tym będę pisał dalej… Tym razem miałem możliwość wybrania do testów również głowicy. Nie musiałem się długo zastanawiać i sięgnąłem po model G4, który określiłbym mianem “najpoważniejszego” z dostępnych w ofercie Leofoto.

Pierwsze wrażenie

Ponieważ miałem już doczynienia z innymi produktami Leofoto, rozpakowywanie kolejnego statywu nie było już dla mnie taką niespodzianką. Wiedziałem, czego się spodziewać i miałem raczej wysokie oczekiwania. Leofoto zwraca uwagę na detale i to się przekłada na pewno na subiektywne doznania związane z korzystaniem z ich produktów. Statyw jest po prostu estetyczny, dobrze zapakowany i wyposażony w użyteczne dodatkowe akcesoria. Od pierwszej chwili czujemy zatem, że mamy do czynienia z produktem wysokiej jakości. Widać, że jest to sprzęt skierowany do wymagających użytkowników. LM-324CL nie jest może tak finezyjnie zaprojektowany jak statywy z serii Mr.Q, raczej od razu widać, że jest to prostsze narzędzie do ciężkiej pracy. W serii Summit nie spotkamy jeszcze najnowszego “śnieżno górskiego” wzoru na karbonie, ale jest to jedynie różnica estetyczna.

Opis

LM-324CL to 4-sekcyjny statyw (trzecia cyfra nazwy oznacza liczbę sekcji) z serii Summit (oznaczenie “LM” na początku nazwy) w wersji Extra Long(oznaczenie “L” na końcu) wykonany z włókna węglowego (oznaczenie “C”) dedykowany do pracy z ciężkimi aparatami. Sprzedawany jest bez kolumny centralnej (można ją dokupić oddzielnie). Producent chwali się, że nogi wykonane zostały z 10-warstwowego karbonu o splocie krzyżowym pochodzącego z japońskiej firmy Toray. Średnica najgrubszej sekcji to 32 mm (pierwsze 2 cyfry w nazwie modelu oznaczają średnicę nóg), drugiej 28 mm, trzeciej 25 mm i czwartej 22 mm. Stosunek sztywności do wagi jest bardzo dobry. Statyw waży jedynie 1,82 kg bez głowicy, a dopuszczalne obciążenie deklarowane przez producenta to 25 kg. Maksymalna wysokość statywu bez kolumny centralnej wynosi aż 202 cm. Dzięki trzem zmiennym kątom ustawienia nóg statywu (23, 55, 85°) możliwe jest rozłożenie go praktycznie na płasko do minimalnej wysokości ok. 10 cm. LM-324CL złożony do transportu ma długość 678 mm.

Górna część statywu wykonana jest z wysokiej jakości aluminium obrabianego CNC oraz anodowanego. Pająk jest mocno “odchudzony” dzięki licznym otworom zmniejszającym jego masę. W LM-324CL znajdziemy systemowe mocowanie płytki bazowej, podobne do stosowanego w konkurencyjnej serii Systematic Gitzo. Płaska baza o średnicy 80 mm, do której instaluje się głowicę, jest wyjmowana i w jej miejsce można zamontować bazę wideo będącą w zestawie lub kolumnę centralną sprzedawaną oddzielnie.

Instalacja płytki bazowej odbywa się po poluzowaniu śruby i zwolnieniu odciąganej blokady. Zastosowane rozwiązanie różni się nieco od tego, które znamy z nowszej serii Mr. Q, i jest niestety mniej wygodne. W nowszych modelach po odkręceniu śruby z wygodnym uchwytem luzującym płytkę bazową, przytrzymujemy przycisk, który pozwala wyjąć płytkę. Uchwyt śruby po odciągnięciu możemy ustawić w dowolnej pozycji. W serii Summit również znajdziemy podobną śrubę luzującą płytkę, ale sam uchwyt śruby jest na stałe luźno zamocowany, co pozwala ustawić go w dowolnej pozycji i dopiero dociśnięcie go umożliwia obrót śrubą. Czyli zastosowano odwrotne rozwiązanie, moim zdaniem mniej intuicyjne i mniej wygodne. W pierwszej chwili pomyślałem wręcz, że statyw jest uszkodzony, bo śruba na stałe jest luźna. Dopiero po chwili zrozumiałem zasadę działania i przyzwyczaiłem się do tego. Zamiast przycisku znanego z Mr.Q znajdziemy odciąganą blokadę. Czyli tutaj też zaprojektowano to odwrotnie. Nie naciskamy, tylko ciągniemy. Oba rozwiązania i tak są znacznie wygodniejsze i sprawiają wrażenie lepiej wykonanych niż w konkurencyjnych modelach Gitzo, gdzie uchwyt śruby jest plastikowy i nie da się go w jednym ruchu obrócić o 360 stopni, co utrudnia dokręcanie.

Warto zwrócić uwagę, że możliwość poluzowania płytki bazowej z głowicą może być przydatna nie tylko przy wymianie tego elementu, np. na kolumnę centralną, ale możemy również w niektórych sytuacjach w sposób bezpieczny i pewny wykorzystywać ją zamiennie z panoramującym ruchem głowicy. Statywy z serii Summit to modele, w których dzięki opisanemu systemowi mocowania, możemy stosować różne akcesoria takie jak: płaska płytka bazowa (w zestawie), kula video (w zestawie baza do kuli), standardowa kolumna centralna, kolumna centralna z korbą, czy baza poziomująca.

Poziomowanie wysokiego statywu

Obok płytki bazowej znajdziemy wygodną i przydatną poziomicę, która umożliwia równe rozstawienie nóg statywu. Często podczas ustawiania statywu najwygodniejsze i najbezpieczniejsze jest wstępne wypoziomowanie go za pomocą długości nóg oraz kąta ich rozwarcia, a dopiero później precyzyjne ustawienie aparatu za pomocą głowicy lub np. bazy video. Bardzo pomocne w trudniejszych sytuacjach będą długie nogi opisywanego modelu. Na stromym zboczu, na wysokich schodach i ogólnie w nierównym terenie bardzo przydają się nogi dłuższe niż oczekiwana przez nas wysokość robocza statywu. Wyobraźmy sobie, że chcemy umieścić aparat na wysokości np. 150 cm, ale jedną z nóg z powodu ukształtowania terenu musimy umieścić poniżej nas na górskim zboczu. Mając statyw o maksymalnej wysokości 150 cm, będziemy musieli znacznie obniżyć naszą pozycję. Natomiast w przypadku LM-324CL możemy np. dwie nogi wyciągnąć na 150 cm, a trzecią wydłużyć, żeby wypoziomować statyw.

Dwumetrowy statyw przyda się oczywiście również wtedy, gdy po prostu chcemy fotografować z wyższej perspektywy. Fotografując architekturę, możemy np. umieścić aparat powyżej stojących samochodów, zasłaniającego widok żywopłotu czy niewysokiego płotu. Podczas sesji wnętrz wysoki statyw w połączeniu z obiektywem z funkcją shift pozwala nam pokazać w perspektywie więcej planów, ponieważ możemy unieść aparat powyżej mebli znajdujących się na pierwszym i drugim planie.

Jak wspomniałem kąt rozwarcia nóg statywu możemy ustawić w trzech skokach: 23, 55, 85 stopni. Dzięki temu możliwe jest całkowite rozłożenie nóg do minimalnej wysokości 102 mm. Mechanizm blokady kąta wychylenia nogi jest bardzo wygodny. Jego obsługa możliwa jest w rękawiczkach dzięki metalowym, szeroko wystającym na boki uchwytom, które same wskakują na swoje miejsce przy składaniu statywu. Warto zwrócić uwagę, że 23 stopnie to o 2 stopnie mniejszy kąt rozstawienia nóg niż np. w statywach Leofoto z serii Mountain czy niektórych modelach Gitzo.

Aby wysunąć kolejną sekcję nóg, należy przekręcić obrotową blokadę za pomocą obrotu. System działa z wyraźnym kliknięciem, dzięki czemu rozłożenie statywu jest szybkie i intuicyjne. Blokada przypomina tę stosowaną w starszych modelach Gitzo, tzn. wykonana jest z jednego materiału. Spotkałem się z opiniami, że rozwiązanie zastosowane w Leofoto jest trwalsze niż to, które spotkamy w obecnych modelach z serii Systematic. Po krótkim użytkowaniu nie jestem w stanie tego ocenić, ale blokady działają bardzo pewnie i intuicyjnie. Odkręcając zupełnie blokadę, możemy z łatwością wysunąć całą sekcję nogi, co może być przydatne przy czyszczeniu i konserwacji statywu.

Nogi, podobnie jak m.in. w statywach z serii Mr.Q, zakończone są gumowymi stopami w kształcie grzybka. Możemy je wymienić na znajdujące się w zestawie metalowe kolce, które powinny dobrze sprawdzić się na lodzie. Można również dokupić kilka innych rodzajów i nóżek. Warto zwrócić uwagę na istotny szczegół, jakim jest umieszczona na gwincie gumowa uszczelka chroniąca wnętrze statywu przed wodą i kurzem.

Płytka bazowa LM-324CL wyposażona jest w hak, który pozwala na powieszenie np. torby czy innego obciążenia, dzięki czemu statyw będzie stabilniejszy i równocześnie będziemy mieć pod ręką obiektywy czy akcesoria. Mam zastrzeżenia do wielkości samego haczyka. Mógłby być dłuższy, co ułatwiłoby wieszanie torby z grubym paskiem. Rozwiązałem ten problem, korzystając z karabinka wspinaczkowego z kawałkiem taśmy. Pozwala to szybko, wygodnie i bezpiecznie zamocować torbę ze sprzętem.

W bocznej ściance pająka, tuż obok płytki bazowej i poziomicy, znajduje się gwint 3/8 cala, do którego można podłączyć dodatkowe akcesoria. To rozwiązanie spodobało mi się już w statywie z serii Mq.Q w którym dostępne są aż dwa gwinty. Możemy bez problemu przykręcić np. magic arm w sposób bezpieczniejszy i pewniejszy niż ściskanie uchwytem nogi statywu.

Opisywany model pozwala na uzyskanie dużej wysokości, ale oczywiście nie zawsze musimy korzystać ze wszystkich sekcji. Podczas typowej sesji architektonicznej czy przy dokumentacji wystawy większość zdjęć wykonujemy raczej z poziomu wzroku. Dlatego byłem bardzo ciekaw, jakie wysokości możemy uzyskać po wysunięciu poszczególnych części nóg (niestety producenci statywów przeważnie nie podają w opisach tej informacji). Statyw przy pełnym rozłożeniu ma 202 cm, korzystając z trzech sekcji uzyskamy wysokość 152,5 cm (nie licząc głowicy). Wiele zależy od naszego wzrostu i rodzaju aparatu, który zamontujemy, ale półtora metra może być dobrą standardową wysokością roboczą. Nie należę do wysokich osób, często pracuję aparatami bez ruchomego wyświetlacza, więc wolałbym ustawiać statyw na niższej wysokości. Dlatego wypoziomowałem statyw na płaskiej powierzchni i oznaczyłem ołówkiem pasującą mi pozycję nóg przy częściowym wysunięciu trzeciej sekcji. Znacznie ułatwia to szybkie i równe rozstawienie statywu. Korzystając natomiast z dwóch sekcji, uzyskamy wysokość 106 cm. Myślę, że takie rozstawienie statywu w połączeniu z dodatkową kolumną centralną (dedykowany model DC-324C) może się sprawdzić w wielu sytuacjach i gwarantuje bardzo szybkie rozstawienie statywu oraz łatwą zmianę wysokości w trakcie fotografowania.

Pozytywnym zaskoczeniem była dla mnie masa opisywanego statywu, zwłaszcza w kontekście jego wysokości i sztywności. Na jej obniżenie wpływa oczywiście m.in. brak kolumny centralnej. Lekki statyw jest wygodny nie tylko w transporcie, ale również przy rozstawianiu, zwłaszcza kiedy chcemy podwyższyć zamontowany już aparat o ostatnią sekcję nóg. Z łatwością podniesiemy cały rozstawiony statyw trzymając go nawet za jedną nogę. Oczywiście to nie dotyczy sytuacji, kiedy zamontujemy aparat typu Sinar X…

Akcesoria

W zestawie dostajemy wysokiej jakości, estetyczny pokrowiec wykonany z odpornego na wodę materiału. Jest dobrze dopasowany wielkością do statywu i wyprofilowany tak, by nie zajmować zbędnego miejsca. Idealnie pomieści np. zestaw z głowicą G4. Dołączony pasek na ramię sprawdza się dobrze dzięki wzmocnieniu i poszerzeniu w odpowiednim miejscu. Pomyślano o oddzielnej przegródce pozwalającej bezpiecznie zapakować małe akcesoria. Taki pokrowiec kupowany oddzielnie to spory wydatek i warto zauważyć, że konkurencja nie dołącza go do swoich statywów. Do tego w komplecie znajdziemy bazę wideo (trzeba oddzielnie dokupić kulę do poziomowania), wkręcane metalowe kolce oraz zestaw kluczy do regulacji w formie breloka.

Podsumowanie

Myślę, że opisywany model to optymalny wybór dla kogoś, kto wykonuje dużo zdjęć ze statywu i szuka uniwersalnego modelu, który sprawdzi się w każdej sytuacji i z praktycznie każdym aparatem. Leofoto LM-324CL łączy bowiem stosunkowo niską wagę z dużą stabilnością i wysokością. Pozwala zamontować ciężkie aparaty i obiektywy, ale równocześnie nie jest tak ciężki jak np. modele z serii Mountain. Oczywiście nie jest to kompaktowy statyw podróżny dla kogoś, kto bierze trójnóg tylko na wszelki wypadek lub chce go spakować do podręcznego bagażu lotniczego. Choć zapewne bardzo rzadko skorzystałbym z wysokości dwóch metrów, dla mnie jest na tyle poręczny, że – dzięki swojej wadze i wygodzie obsługi – może stać się moim głównym statywem. Leofoto LM-324CL pozwala bowiem mieć w zapasie dodatkową sekcję, która ułatwi nam ustawienie statywu w trudnym terenie lub pozwoli fotografować z wyższego punktu widzenia.

Statyw Leofoto po dwóch tygodniach użytkowania robi bardzo dobre wrażenie. Myślę, że jest to sprzęt godny polecenia. Istotna kwestia, której nie da się sprawdzić w tak krótkim czasie, to wytrzymałość. Od statywu tej klasy oczekuję, że po kilku latach użytkowania będzie działał tak samo jak po zakupie. Porównywalne modele Gitzo są masywniejsze i sprawiają przez to wrażenie bardziej wytrzymałych. Przekłada się to oczywiście na ich większą masę i w połączeniu z wyższą ceną skłania raczej do wyboru produktów Leofoto…

W opisywanym modelu moim zdaniem można poprawić system blokowania wymiennej płytki centralnej. Zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu ten stosowany w nowszych modelach z serii Mq.Q. Druga rzecz, którą chętnie przeniósłbym z nowszego modelu, to dwa gniazda do mocowania akcesoriów zamiast jednego.

Porównanie z konkurencyjnym modelem

Na koniec przygotowałem porównanie specyfikacji opisywanego modelu Leofoto z porównywalnym statywem Gitzo.

Gitzo GT3543XLS Systematic XL

  • waga: 2,29 kg,
  • udźwig: 25 kg,
  • długość po złożeniu: 71 cm,
  • wysokość maksymalna: 202 cm,
  • średnice nóg: 21.7, 25.3, 29.0, 32,9 mm,
  • średnica płytki bazowej: 70 mm, brak pokrowca,

cena: ponad 4400 zł

Leofoto LM-324CL

  • waga: 1,82 kg,
  • udźwig: 25 kg,
  • długość po złożeniu: 67,8 cm,
  • maksymalna wysokość robocza: 201,9 cm,
  • średnice nóg: 22, 25, 28, 32 mm,
  • średnica płytki bazowej: 80 mm,
  • pokrowiec,

cena: 2600 zł

Language